Defining TPF & Conflicts of Interest in International Arbitration – wykład Duarte G. Henriques w kancelarii Gessel

Warsaw Winter Arbitration Lecture:

Defining TPF & Conflicts of
Interest in International Arbitration

by Duarte G. Henriques

24 January 2018

Time: 5:00 p.m. – 7:00 p.m.
Venue: GESSEL, Sienna 39, 00-121 Warsaw

Please join us on Wednesday, January 24 at 5:00 p.m. for the first Warsaw Winter Arbitration Lecture on the topic: „Defining TPF & Conflicts of Interest in International Arbitration” by Duarte G. Henriques. The lecture is organized under the auspices of the Faculty of Law and Administration of University Cardinal Stefan Wyszynski (UKSW), Center for Dispute and Conflict Resolution at the Faculty of Law and Administration at the University of Warsaw (CRSIK WPIA UW) and Kozminski University Law School (ALK). Its topic has been inspired by the moot problem of this year’s VIS Moot Competition.

The lecture will be followed by a panel discussion with participation of students taking part in the VIS Moot competition, and moderated by Alicja Zielińska-Eisen.

This event is hosted by GESSEL and is open to students and other participants. Attendance is free of charge, but as places are limited, prior registration is required.

Registration: i.bukowinska@gessel.pl

Reklamy

Rozwój międzynarodowego rynku marihuany medycznej i jej dystrybucja w Polsce

Autor zdjęcia: Michael Wolf

Tego lata Polska stała się dwunastym państwem Unii Europejskiej legalizującym sprzedaż produktów medycznych na bazie ziela konopi innych niż włókniste. Produkty takie umożliwiać będą leczenie niektórych chorób. Na przestrzeni ostatnich lat, na całym Świecie ustawodawcy nowelizowali swoje prawodawstwo dotyczące marihuany w kierunku zwiększenia dostępu do niej dla pacjentów i konsumentów. Na chwilę obecną marihuanę medyczną uznaje się za legalną w 29 krajach na Świecie, jednakże tylko z dwóch prowadzony jest jej eksport za granicę (Kanada i Holandia).

Czytaj dalej

Kilka gorzkich słów o manierze tłumaczenia wszystkiego w polskich sądach

Wiem, że ostatnio bicie w sądy i sędziów jest w modzie. W złym tego słowa znaczeniu. Przykro mi zatem odrobinę, że dziś chciałbym się przyłączyć do głosów lamentujących na kondycję polskiego sądownictwa. Ponieważ jednak przy innych okolicznościach broniłem sądów i ich niezależności, czuję się uprawniony do wypowiedzenia kilku słów a propos manii tłumaczenia wszystkiego w polskich sądach. Ma to szczególne znaczenie w sporach z elementem transgranicznym.

Polscy sędziowie skarżą się często, że akta sprawy rozrastają się często do niebotycznych rozmiarów bez potrzeby (zob. niezwykle skądinąd ciekawy wywiad z sędzią Jarosławem Gwizdakiem z Katowic w GW, Duży Format, 17 października 2016). Słusznie sądy proces ten próbują kontrolować. Faktem jest, że rozrost objętości akt jest z reguły nieuzasadniony. Nie dziwię się sędziom, bo mnie również doprowadza do szału metoda produkowania wielostronicowych pism procesowych metodą „wytnij wklej”. Pism, które niewiele wnoszą do sprawy i są raczej rezultatem braku refleksji niż pogłębionej analizy. Niech mi jednak również wolno będzie wysłowić pretensję, że sądy w określonej mierze same ponoszą winę za nadmierny rozrost objętości akt.

Czytaj dalej

Zasady reprezentacji spółek w stanie Delaware

Zasada ultra vires w common law

W systemie common law obowiązuje reguła ultra vires, oznaczająca działanie „ponad siły”. Zgodnie z zasadą ultra vires, ważność czynności prawnej jest niezależna od tego czy organ podmiotu lub osoba uprawniona jest umocowana do dokonania określonej czynności prawnej. Wobec czego w common law przyjmuje się domniemanie, że każdy dokument podpisany w imieniu spółki jest wiążącym dokumentem spółki. Np. uchwała Rady Dyrektorów o powołaniu spółki córki w Polsce.

W przypadku amerykańskiego prawa korporacyjnego zasada ultra vires, będąc prawem zwyczajowym legalizuje czynności nieuprawnionych osób działających w imieniu spółki. Unieważnienie tego typu czynności możliwe jest przez obalenie tego domniemania.

Biorąc pod uwagę treść art. 17 polskiej ustawy – Prawo prywatne międzynarodowe, w tym w szczególności ust. 3 pkt 6, w przełożeniu na spółkę zarejestrowaną w Delaware stosuje się do niej prawo amerykańskie, ponieważ jej siedziba znajduje się w USA. Ma to także odniesienie do zasad reprezentacji, dlatego też w polskim porządku prawnym powinno się respektować zasadę ultra vires. Nie powinno mieć tutaj znaczenia brzmienie art. 39 polskiego Kodeksu Cywilnego, zgodnie z którym czynność podejmowana przez fałszywy organ osoby prawnej lub z przekroczeniem zakresu umocowania organu jest nieważną czynnością prawną. Wydaje się, że tak dalekie badanie reprezentacji amerykańskiej spółki jest zbyt daleko posunięte i powinno się poprzestać na przyjęciu, że skoro udzielone przez spółkę pełnomocnictwo: (i) posiada w swojej treści oświadczenie o posiadaniu uprawień do reprezentacji spółki, (ii) potwierdza to agent rejestrowy mający dostęp do wszystkich dokumentów spółki oraz następnie (iii) poświadcza notariusz amerykański, (iv) dołącza się klauzulę apostille, a także w Polsce przed notariuszem (v) okazuje się dokumenty, z których to uprawnienie wynika (o których szerzej dalej), to pełnomocnictwo zostało podpisane przez osobę do tego właściwie umocowaną.

Czytaj dalej

Pierwsza w Polsce monografia poświęcona postępowaniu dowodowemu w międzynarodowym arbitrażu handlowym

Nakładem wydawnictwa Wolters Kluwer ukazała się właśnie niezwykle ciekawa pozycja z zakresu międzynarodowego arbitrażu. Jest to książka autorstwa dr Konrada Czecha pt. „Dowody i postępowanie dowodowe w międzynarodowym arbitrażu handlowym oraz inwestycyjnym. Zagadnienia wybrane”. Autor podjął się pierwszej w naszym języku (wedle mojej wiedzy) kompleksowej i szczegółowej analizie reguł rządzących postępowaniem dowodowym w międzynarodowym arbitrażu handlowym. O publikacji jest mi tym przyjemniej donieść, że autor jest w zakresie doktoratu wychowankiem mojej uczelni – książka stanowi publikację rozprawy doktorskiej obronionej na Akademii Leona Koźmińskiego pod kierunkiem sędziego SN w stanie spoczynku prof. dr hab. Tadeusza Wiśniewskiego.

Wiadomym jest, że w ostatnich dziesięcioleciach nastąpiła swoistego jurydyzacja sądownictwa polubownego. Z odformalizowanej, biznesowej metody rozstrzygania sporów, arbitraż przeistoczył się w postępowanie znacznie bardziej przypominające proces sądowy – z licznymi formalnymi regułami przebiegu postępowania obowiązującymi sąd i strony. Dotyczy to również zasad przeprowadzania dowodów, które w arbitrażu są współcześnie (z reguły) dość szczegółowo określone. Tym co jednak ciągle odróżnia sąd powszechny od arbitrażu jest duża autonomia woli stron – w arbitrażu strony uprawnione są w szerokim zakresie kształtować reguły postępowania dowodowego, dostosowując jego zakres, kształt i metody do charakteru i rozmiaru danego sporu, osobistych preferencji i doświadczeń, środków którymi strony dysponują i czasu w jakim oczekują, że postępowanie się zakończy. Inaczej zatem niż w sądzie powszechnym w arbitrażu strony samodzielnie mają wpływ na to w jaki sposób postępowanie arbitrażowe będzie wyglądać. W arbitrażu istnieje jedynie niewielka liczba bezwzględnie wiążących zasad, które nie podlegają dyspozycji stron. Przede wszystkim strony nie mogą oczywiście uchylić zasady równości oraz podstawowych reguł, od których przestrzegania zależy zapewnienie prawa do sprawiedliwego procesu (prawo do sądu).

Czytaj dalej