Tłumaczenie orzeczenia arbitrażowego podlegającego uznaniu na podstawie konwencji nowojorskiej nie zawsze jest konieczne (przynajmniej w Szwajcarii!)

W orzeczeniu z 2 lipca 2012 r. Szwajcarski Trybunał Federalny przyjął, że w postępowaniu delibacyjnym wszczętym na gruncie konwencji nowojorskiej o uznawaniu i wykonywaniu zagranicznych orzeczeń arbitrażowych z 1958 r., w niektórych okolicznościach nie jest konieczne przedstawienie tłumaczenia całości orzeczenia arbitrażowego sporządzonego w języki angielskim.

W omawianej sprawie, zwycięska strona sporu arbitrażowego przez sądem polubownym Miedzynarodowej Izby Handlowej w Paryżu (ICC) złożyła w szwajcarskim sądzie kantonalnym wniosek o stwierdzenie wykonalności orzeczenia arbitrażowego. Do oryginału orzeczenia załączyła przysięgłe tłumaczenie jego sentencji oraz zwykłe tłumaczenie rozstrzygnięcia w przedmiocie kosztów. W pozostałym zakresie strona nie przedstawiła tłumaczenia na język urzędowy siedziby sądu (niemiecki). Strona opierająca się wykonaniu orzeczenia wytknęła w tej sytuacji braki formalne wniosku, powołując się na art. IV ust. 2 konwencji nowojorskiej.

Pomimo brzmienia art. IV ust. 2 konwencji nowojorskiej, zgodnie z którym należy przedstawić uwierzytelniony przekład orzeczenia arbitrażowego, szwajcarski sąd kantonalny stwierdził1, że jego znajomość języka angielskiego jest wystarczająca dla oceny przesłanek wykonania orzeczenia arbitrażowego, oraz że jedyny spór dotyczy rozstrzygnięcia w przedmiocie kosztów – a więc części, co do której tłumaczenie przedstawiono. W konsekwencji sąd nie wezwał strony do przedstawienia tłumaczenia całości orzeczenia i stwierdził jego wykonalność.

Strona opierająca się orzeczeniu arbitrażowemu złożyła środek zaskarżenia podnosząc zarzuty oparte na art. IV ust. 2 oraz V lit. b (porządek publiczny) konwencji. Szwajcarski Trybunał Federalny (szwajcarski sąd najwyższy) odrzucił je jednak i zaakceptował rozstrzygnięcie sądu kantonalnego. Podkreślił on, że celem konwencji nowojorskiej jest ułatwianie uznawania i wykonywania orzeczeń arbitrażowych. Jej postanowienia (wliczając w to wymóg z art. IV ust. 2) trzeba zatem wykładać w sposób pragmatyczny, elastyczny i przychylny wykonywaniu orzeczeń wydawanych w międzynarodowym arbitrażu handlowym, nie przywiązując nadmiernej wagi do formalistycznych wymogów, tam gdzie nie jest to konieczne. Orzeczenie Sądu Federalnego bez wątpienia utrwala opinię Szwajcarii jako środowiska prawnego przyjaznego międzynarodowemu arbitrażowi handlowemu.

Informacja za conflictoflaws.net oraz www.internationallawoffice.com.

Korzystając z okazji warto pokusić się o kilka refleksji, zważając na praktykę w odniesieniu do tłumaczeń przyjętą w Polsce. Znanym jest np. fakt, że polskie sądy często zmuszają strony do przedstawienia tłumaczeń dokumentów nawet wtedy, gdy nie jest to wymagane przepisami prawa lub gdy te wyraźnie przewidują możliwość odstąpienia od tego obowiązku z uwagi na okoliczności danego przypadku (zob. np. art. 8 rozporządzenia nr 1393/2007 dotyczącego doręczania w państwach członkowskich dokumentów sądowych i pozasądowych w sprawach cywilnych i handlowych, który przewiduje możliwość odstąpienia od tłumaczenia doręczanych dokumentów jeżeli sporządzone są one w języku, który adresat rozumie). Nie jest mi znany przypadek, w którym polski sąd odstąpiłby od żądania tłumaczenia dokumentu polegając na własnej znajomości języka obcego. Zdarzają się na szczęście natomiast takie, w których sąd odstępuje od wymagania tłumaczenia dokumentów, których treść nie ma rozstrzygającego znaczenia w sprawie (np. niektórych dowodów). Generalnie jednak, praktyka w zakresie obowiązku przedstawiania tłumaczeń (przysięgłych) wydaje się bardzo restrykcyjna, co oczywiście uderza w strony zmuszone do ponoszenia dodatkowych kosztów.

Wracając na grunt arbitrażu międzynarodowego – i z podziwem patrząc na powiew otwartości płynący ze Szwajcarii – warto zapytać o zasadność pozostawienia w Regulaminie Sądu Arbitrażowego przy KIG postanowienia §9 ust. 5 zgodnie z którym: „Jeżeli językiem postępowania jest język inny niż polski, protokoły rozprawy oraz pisma składane przez strony lub sformułowane przez Zespół Orzekający tłumaczone są na język polski przez tłumacza zaakceptowanego przez Zespół Orzekający.” Z punktu widzenia praktyki arbitrażu międzynarodowego przepis ten wydaje się kuriozalny. Handel międzynarodowy jest współcześnie całkowicie zdominowany przez język angielski, nawet jeżeli nie istnieje styczność z anglojęzycznym obszarem prawnym (a często nawet w sprawach nieomalże całkowicie powiązanych z polskim terytorium, gdy jednak spór zawisł pomiędzy spółkami córkami zagranicznych inwestorów). Trudno podejrzewać aby omawiany przepis Regulaminu zachęcił podmioty gospodarcze działające na globalnym rynku biznesowym do poddawania swoich sporów pod rozstrzygnięcie sądu arbitrażowego, który wymaga od nich ponoszenia kosztów tłumaczenia pism składanych w postępowaniu na język polski. Nie bardzo zresztą wiadomo czemu wymóg ten miałby służyć. Trudno go tłumaczyć koniecznością nadzoru Sądu Arbitrażowego nad toczącym się postępowaniem. Skoro Sąd oferuje usługi do międzynarodowego klienta to znaczy, że jest przygotowany do jego obsługi także w języki angielskim. Nawet jednak w tych rzadkich przypadkach gdy językiem postępowania byłby język inny niż angielski  uzasadnienie dla obciążania stron kosztami tłumaczenia dokumentów na język polski wydaje się słabe.

Zupełnie czym innym jest zrozumiały wymóg art. IV ust. 2, który pojawia się na etapie postępowania delibacyjnego przed sądem państwowym (który musi ocenić czy nie istnieją przesłanki odmowy wykonania bądź uznania). Dotyczy on jednak jedynie ostatecznego orzeczenia podlegającego uznaniu lub wykonaniu. Nawet on, jak się okazuje, nie jest uważany za absolutny. W świetle pragmatycznej i probiznesowej praktyki szwajcarskiej, §9 ust. 5 Regulaminu SA KIG, zobowiązujący strony do tłumaczenia na polski wszystkich pism stron i zespołu orzekającego produkowanych w postępowaniu arbitrażowym, a także protokołów z rozprawy, wygląda nieomalże jak strach na wróble (tj. na podmioty działające na arenie międzynarodowej), nad którym widnieje tabliczka: „Uwaga! Traktujemy poważnie ustawę o języku polskim!”.

Maciej Zachariasiewicz

1. Art. IV ust. 2 konwencji nowojorskiej: „Jeżeli odnośne orzeczenie lub odnośna umowa nie są napisane w języku urzędowym kraju, w którym dochodzi się praw z orzeczenia, strona żądająca uznania i wykonania orzeczenia powinna przedłożyć przekład tych dokumentów na ten język. Przekład powinien być uwierzytelniony bądź przez tłumacza urzędowego lub przysięgłego, bądź przez przedstawiciela dyplomatycznego lub konsularnego”.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s