Amerykański federalny Sąd Najwyższy odmawia roli globalnego policjanta – wyrok w sprawie Kiobel przeciwko Royal Dutch Petroleum i inni

Shell in Nigeria17 kwietnia 2013 r. zapadło długo oczekiwane, śledzone na całym Świecie, orzeczenie amerykańskiego federalnego Sądu Najwyższego w sprawie Kiobel v. Royal Dutch Petroleum i inni. Podobnie jak w poprzednim naszym wpisie dotyczącym Chevrona, i tym razem chodzi o niezupełnie uczciwe i czyste (delikatnie rzecz ujmując) działania korporacji naftowych w krajach rozwijających się. Sprawa dotyczy często powstającego we współczesnej globalizującej się gospodarce światowej konfliktu pomiędzy działalnością gospodarczą koncernów z bogatych państw zachodu a poszanowaniem praw człowieka w państwach trzeciego świata. W jakimś sensie chodzi o kolejną odsłonę kolonializmu.

W sprawie Kiobel, podnosząc naruszenia praw człowieka i prawa międzynarodowego, poszkodowani dochodzili sprawiedliwości przed sądami amerykańskimi. Ponieważ jednak zdarzenia nie miały związku z terytorium USA, federalny Sąd Najwyższy odmówił rozstrzygania w sprawie i to jednomyślnie, co nie zdarza mu się często. Sprawa była szeroko komentowana w Internecie również w Polsce [por. w szczególności wpis z 18 kwietnia b.r. na blogu Przegląd Prawa Międzynarodowego: http://przegladpm.blogspot.com%5D. Wyrok został przyjęty z mieszanymi uczuciami. Pomijając zadowolone z rozstrzygnięcia korporacje, większość ekspertów zdaje się również je popierać. Głosy rozczarowania wyrażają natomiast organizacje praw człowieka, dla których brak usankcjonowania naruszeń, których dopuściły się spółki naftowe jest trudny do zaakceptowania bez względu na trudności prawne.

Sprawa powstała na tle następującego stanu faktycznego. W latach 90-tych pojawiły się zarzuty wokół wydobywczej działalności Royal Dutch Petroleum (Holandia) i Shell Transport and Trading Company (Wlk. Brytania) oraz ich nigeryjskiej spółki zależnej, dotyczące ochrony środowiska naturalnego. Mieszkańcy regionu Ogoniland w Nigerii rozpoczęli protesty domagając się większego poszanowania dla środowiska przez koncerny naftowe. Protesty te zostały agresywnie zdławione przez władze Nigerii. Według twierdzeń powodów, władze uciekały się w tym celu do zabójstw, gwałtów, rabunków i niszczenia mienia mieszkańców Ogonilandu. Przedmiotem skargi przed amerykańskimi sądami było twierdzenie, że wymienione koncerny naftowe podżegały i pomagały władzom Nigerii w tych działaniach. Wnieśli ją w imieniu mieszańców Ogonilandu państwo Kiobel, obywatele Nigerii i byli mieszkańcy tego regionu, którzy uzyskali w USA status uchodźców.

W celu dochodzenia swych roszczeń przed sądami w USA, państwo Kiobel powołali się na uchwaloną jeszcze w 1789 r. ustawę o nazwie Alien Tort Statute [28 U.S.C. §1350; dalej: „ATS”] i to wykładnia jej przepisów stanowiła centralną oś sporu. Od razu trzeba podkreślić, że ustawa ta nie zawiera materialnoprawnej podstawy dla roszczeń. ATS ustanawia jedynie jurysdykcję amerykańskich sądów w odniesieniu do skarg wnoszonych przez prywatne podmioty w związku z niektórymi czynami uznawanymi za naruszenia prawa narodów. Materialnoprawną podstawę dla tego typu żądań stanowi natomiast federalne common law, które kreuje roszczenia w odniesieniu do ograniczonej liczby naruszeń [zob. wcześniejsze orzeczenie w sprawie Sosa v. Alvarez, 542 U.S. 692 (2004)]. W sprawie Kiobel istota trudności – tak jak postrzegał ją Sąd Najwyższy – dotyczyła wcześniejszego etapu analizy, a mianowicie jurysdykcji – tj. pytania czy sądy amerykańskie w ogóle są kompetentne aby rozstrzygać w sprawie (na marginesie można wspomnieć, że na etapie postępowania przed sądem apelacyjnym problem był definiowany inaczej – jako zagadnienie materialnoprawne, sprowadzające się do pytania czy prawo narodów przewiduje odpowiedzialność osób prawnych za naruszenia praw człowieka).

Rozstrzygnięcie amerykańskiego Sądu Najwyższego w dużej mierze oparte jest na domniemaniu braku eksterytorialności (presumption against extraterritoriality), które Sąd wypracował we wcześniejszym orzecznictwie. Zgodnie z tą regułą, domniemywa się, że ustawa Kongresu, nie wywołuje skutków poza terytorium USA, chyba, że wynika to z jej celu lub brzmienia. W odniesieniu natomiast do ATS, ani brzmienie, ani historia jego tworzenia i oryginalne cele twórcom tej ustawy, nie pozwalają na przełamanie domniemania przeciwko eksterytorialności. Pomimo bowiem, że ATS obejmuje roszczenia obywateli innych państw, to nie wynika z niej, że miałaby znajdować zastosowanie do zdarzeń mających miejsce na terenie innych państw. Sąd wyraźnie sugeruje, że podstawowym obszarem zastosowania ATS są przypadki, w których naruszenia prawa narodów miały miejsce na terenie USA. Ewentualnie, może ona także znaleźć zastosowanie w innych przypadkach, w których roszczenia są powiązane z terytorium USA w wystarczająco silnym stopniu (with sufficient force), aby uchylić domniemanie przeciwko eksterytorialności (sąd nie wskazał jednak co konkretnie może to oznaczać, ale luźne kontakty pozwanych spółek z USA – jako międzynarodowych koncernów – nie wystarczyły).

Wyjaśnienie odwołujące się do domniemania braku eksterytorialności nie przekonuje. Jak celnie wskazał w swej konkurencyjnej opinii (concurring opinion) sędzia Breyer, ATS została przecież ustanowiona z myślą o sprawach z natury międzynarodowych, nawet jeśli przede wszystkim w związku z działaniami podejmowanymi na terenie USA. Gdyby rozumieć domniemanie braku eksterytorialności jako stwierdzenie, że ATS stosuje się jedynie do naruszeń, które wynikają z czynów podjętych na terenie USA, to jego zakres zastosowania zostałby ograniczony w stopniu dalej idącym niż wydaje się to czynić sąd (skoro jednocześnie sugeruje on, że roszczenia powiązane w wystarczająco silnym stopniu mieszczą się w jego zakresie). Jeśli jednak nie wiemy jakie są kryteria ustalania eksterytorialnego zastosowania to przyjęcie domniemania przeciwko eksterytorialności niczego samo w sobie nie wyjaśnia. Sędzia Breyer formułuje propozycję przesłanek zakresu zastosowania ATS bardziej precyzyjnie niż sądowa większość. Jego zdaniem ATS pozwala na ustalenie jurysdykcji amerykańskiego sądu w sprawie jeśli zachodzi jedna z następujących okoliczności: 1) zdarzenie (naruszenie) miało miejsce na terenie USA, 2) pozwany jest obywatelem amerykańskim, 3) działanie pozwanego miało istotny i szkodliwy wpływ na ważne amerykańskie interesy narodowe, co obejmuje także interes w zapobieganiu aby USA stały się bezpieczną przystanią dla międzynarodowych zbrodniarzy różnego rodzaju. Warto pamiętać o propozycji sędziego Breyera, bo choć jest wyrazem mniejszości sądowej, to pozwala przewidywać w jakim kierunku może pójść amerykański Sąd Najwyższy w przyszłych rozstrzygnięciach na tle ATS. Nie sposób też nie doceniać wyraźnego stwierdzenia, że gdyby pozwanym był obywatel USA to sądy amerykańskie miałyby jurysdykcję w sprawie (choć nie wiadomo czy stwierdzeniem tym obejmować można także osoby prawne).

Wreszcie niebagatelny jest także jeden z ogólnych motywów, który kierował Sądem w jego rozstrzygnięciu. Podkreślił on mianowicie, że ATS nie zostało przyjęte „w celu uczynienia z USA szczególnie dogodnego forum dla dochodzenia roszczeń wynikających z naruszenia prawa międzynarodowego”. Innymi słowy – amerykański Sąd Najwyższy odmówił pełnienia roli globalnego policjanta. Patrząc na tę kwestę z tej strony, należy chyba jednak wyrażać zadowolenie.

Opracował Maciej Zachariasiewicz.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s