Kilka refleksji o promowaniu Polski jako siedziby arbitrażu międzynarodowego

GNU Free Documentation Licence, Wikimedia Commons. Autor footografii: Jacek Halicki

Niewielka rola, jaką odgrywa Polska na mapie międzynarodowego arbitrażu handlowego na Świecie pozostawia niedosyt. Pomimo intensywnego rozwoju gospodarczo-społecznego, który jest udziałem naszego kraju w ostatnich dwóch dekadach i towarzyszącej mu inflacją transgranicznych stosunków handlowych, Polska nie stanowi – patrząc z perspektywy międzynarodowej – istotnego centrum rozstrzygania handlowych sporów arbitrażowych. Dzieje się tak pomimo niezmiernie istotnej nowelizacji kodeksu postępowania cywilnego w 2005 r., wprowadzającej do naszego prawa nowoczesne prawo arbitrażowe oparte na UNCITRAL-owskiej Ustawie modelowej o międzynarodowym arbitrażu handlowym z 1985 r., i pomimo wzrastającej pozycji naszego kraju w ramach społeczności międzynarodowej. Taki stan rzeczy wydaje się wynikać z dwóch okoliczności. Po pierwsze, istniejące w Polsce szeroko rozumiane środowisko prawne (wraz z judykaturą sądów, dorobkiem doktryny i zapleczem instytucjonalnym), ciągle nie jest wystarczająco dobrze rozwinięte, aby być atrakcyjne dla stron międzynarodowych stosunków handlowych. Po drugie, informacja o polskim prawie arbitrażowym i jego praktyce, w tym judykaturze polskich sądów, w językach innych niż polski (przy czym znaczenie ma przede wszystkim język angielski) jest bardzo skąpa.

 Usługi arbitrażowe są wysoce dochodową działalnością. Przynoszą one także prestiż obszarowi prawnemu, na terenie którego postępowanie arbitrażowe się toczy i z którym jest związane. Niewykorzystanie szans płynących z możliwości świadczenia usług polubownego rozstrzygania sporów wiąże się zatem z utratą potencjalnych dochodów z tego tytułu (zarówno przez budżet państwa w postaci podatków, jak i instytucje arbitrażowe, kancelarie prawne i inne podmioty), oraz stanowi ładunek ujemny dla wzrastającej pozycji naszego kraju na arenie międzynarodowej. Pytanie o konkurencyjność naszego obszaru prawnego jako siedziby międzynarodowych postępowań arbitrażowych wydaje się pojawiać coraz częściej w rozważaniach nad przyszłością polskiego prawa arbitrażowego. Należy się z tego cieszyć. Warto dyskutować jakie kroki podejmować w celu promowania i – czy może przede wszystkim – wzmacniania naszego arbitrażowego „potencjału”. W tym zakresie kilka refleksji nasunęło mi się w związku z lekturą noty przygotowanej pod skrzydłami Instytutu Allerhanda (Nota koncepcyjna:O potrzebie usprawnienia regulacji i popularyzacji arbitrażu w Polsce, 27 sierpień 2013 r.). Jako środek promocji polskiego prawa arbitrażowego proponuje się tam m.in. wykonanie oficjalnych (lub zbliżonych do oficjalnych) tłumaczeń polskiego prawa arbitrażowego w różnych językach, w tym nie tylko takich jak angielski, niemiecki i francuski, ale także w językach krajów Europy Środkowo Wschodniej.Tego typu tłumaczenia nie mogą oczywiście zaszkodzić. Sądzę jednak, że jednocześnie nie należy się spodziewać spektakularnych skutków takiego działania.Dwa aspekty warte są tu podkreślenia.

Po pierwsze, arbitraż międzynarodowy w kontekście praktycznym jest współcześnie całkowicie zdominowany przez język angielski. W innych językach powstają oczywiście znakomite dzieła naukowe na temat prawa arbitrażowego, z których można i warto czerpać. Z moich doświadczeń (choć chętnie byłbym ciekaw innych punktów widzenia) wynika jednak, że praktyka prawdziwie międzynarodowych arbitraży funkcjonuje nieomalże wyłączniew języku angielskim (niekiedy nawet czysto-krajowe arbitraże toczą się w języku angielskim, w szczególności z racji podporządkowania transakcji handlowej kontroli ze strony inwestora zagranicznego). Egzemplifikacją takiego stanurzeczy może być następująca anegdota. Miałem kiedyś przyjemność uczestniczyć w spotkaniu ze śp. prof. Philipem Fouchardem, legendą francuskiego arbitrażu, niekwestionowanym autorytetem w tej dziedzinie i współautorem jednego z najważniejszych opracowań z tej dziedziny (Fouchard, Gaillard, Goldman on International Commercial Arbitraiton). Profesor Fouchard, zapytany o to jak często ma okazję występować jako arbiter w sprawach międzynarodowych, z właściwą sobie ujmującą skromnością wyjaśnił, że obecnie (był rok 2003) już niezbyt często, ponieważ słabo zna język angielski, a w języku francuskim arbitraży (transgranicznych) jest już niewiele. Wniosek jaki płynie z tej opowieści jest m.zd. jednoznaczny: liczy się tylko angielski, bo tylko w tym języku strony chcą prowadzić potencjalne postępowania arbitrażowe w sprawach międzynarodowych. Bez względu zatem na to czy nasze arbitrażowe forum chcemy kierować do podmiotów z Europy Zachodniej, stać się regionalnym centrum dla przedsiębiorców z Europy Środkowo Wschodniej, czy też perspektywą sięgamy jeszcze dalej, np. do krajów Azji, priorytetem wszelkich działań powinien być angielski. Tekst noweli k.p.c. z 2005 r. jest już natomiast dostępny w tym języku. Nie sadzę, aby jego „uoficjalnienie” miało cokolwiek zmienić, skoro dla polskich sądów i tak rozstrzygający jest tekst polski.

Po drugie – i chyba ważniejsze –sama informacja o polskim ustawodawstwie nie przysporzy klientów polskim sądom arbitrażowym. Nie mówi ona wszakże zbyt wiele o praktyce sądów arbitrażowych, przyjętych przez nie sposobach i standardach postępowania, ich wyrokach, kosztach i efektywności rozstrzygania przed nimi sporów. Nie przybliża również praktyki przyjętej w judykaturze polskich sądów powszechnych, dominującej wykładni przepisów prawa lub istniejących sprzecznościach i pułapkach, ani nie wyjaśnia kierunków zmianpostulowanych przez doktrynę, prowadzonej przez nią krytyki lub aprobaty rozstrzygnięć orzecznictwa. Nacisk trzeba zatem położyć na pogłębienie informacji o polskim środowisku arbitrażowym, które – choć może jeszcze nie w pełni ukształtowane – ma już przecież całkiem sporo do zaoferowania. Na jego temat nie przeczytamy jednak w języku angielskim zbytwiele.

Pojawiają się jednak różne jaskółki i trzeba docenić inicjatywę i wysiłek tych którzy włożyli swą pracę w ich powstanie. Przede wszystkim obszerną i systematycznie aktualizowaną bazę polskiego prawa arbitrażowego dostępną w języku angielskim prowadzi kancelaria mec. Macieja Łaszczuka pod adresem http://arbitration-poland.com. Co bardzo cenne zawiera ona także abstrakty orzeczeń polskich sądów w języku angielskim. Ukazały się również dwa opracowaniapt. „Arbitration in Poland” przygotowane pod egidami Sądów Arbitrażowych przy KIG i KPPP Lewiatan, z opracowaniami znanych specjalistów z dziedziny prawa arbitrażowego. W przyszłości warto by było jednak opublikować tego typu prace w jednym z międzynarodowych wydawnictw, co zapewniłoby szerszą dystrybucję na Świecie.Od paru lat ukazuje się też dwujęzyczny (polsko-angielski) e-Przegląd Arbitrażowy Sądu Arbitrażowego przy KPPP Lewiatan, w którym omawiane są różne zagadnienia prawa arbitrażowego.

Trzeba przypomnieć również krajowy raport Dr. hab. Andrzeja Wiśniewskiego w International Handbook on Commercial Arbitrationopublikowany przez International Council for Commercial Arbitration, oraz krótkie opracowanie prof. Jerzego Rajskiego we francusko-angielskim International Business Law Review.

W ramach kolejnych kroków warto, jak sądzę, skierować uwagę na istniejące na Świecie bazy orzecznictwa, takie jak CLOUT, czy NY Convention Guide, w których polskie orzecznictwo jest prawie nieobecne. Bazy te są powszechnie wykorzystywane przez badaczy i praktyków na Świecie. Ważne aby także polska judykatura w nich zaistniała.

Przede wszystkim, ważne jest jednak aby w literaturze zagranicznej zaistniał głos polskiej doktryny i praktyki, nie tylko w czysto polskich sprawach.Jest to oczywiście praca na lata i w tym zakresie mogę jedynie uderzyć się we własne piersi, ze szczerym postanowieniem poprawy.

Innymi zupełnie zagadnieniem, które prosi się o solidne opracowanie i o którym bliżej spróbuję napisać w odrębnym wpisie, jest pytanie o uzasadniony stopień ingerencji polskiej legis lociarbitrii w postępowania arbitrażowe w sprawach międzynarodowych. Koniecznym jest tu ważenie różnych wartości – z jednej strony autonomii woli stron i skuteczności postępowania arbitrażowego, a z drugiej potrzeby ochrony rzetelności i uczciwości procesu oraz podstawowych interesów państwowych i społecznych doniosłych dla naszego kraju. W tym zakresie wiele jest jeszcze do zrobienia, aby nasz kraj mógł stać się atrakcyjnym forum dla międzynarodowych sporów arbitrażowych.

Opracował: Maciej Zachariasiewicz

Reklamy