My Johnny sails over sea – wyrok TSUE w sprawie C-681 Diageo Brands v. Simiramida

Johnnie Walker16 lipca b.r. Trybunał Sprawiedliwości wydał bardzo interesujący wyrok dotyczący klauzuli porządku publicznego jako przesłanki odmowy uznania orzeczenia z innego państwa członkowskiego na tle rozporządzenia Bruksela I. Wyrok zapadł w sprawie z wniosku holenderskiego sądu w sporze, którego przedmiotem były zagadnienia importu równoległego whisky spoza terenu UE i ochrony znaku towarowego. Spór powstał pomiędzy holenderską spółką Diageo Brands, która jest dystrybutorem w UE m.in. Johnego Walkera oraz właścicielem znaku towarowego „Johnny Walker” i bułgarską spółką Simiramida, która w Bułgarii prowadzi handel napojami alkoholowymi.

W 2007 r. Simiramida importowała do Bułgarii Johnego Walkera z Gruzji bez zgody Diageo Brands. Gdy jednak Diageo Brands powzięła wiadomość, że statek z 12 tys. butelek whisky zawinął do portu w Warnie, wystąpiła do bułgarskiego sądu o zgodę na ich zajęcie. W marcu 2008 r. sąd pierwszej instancji zgody takiej udzielił, jednak zajęcie zostało uchylone w toku dalszego postępowania w kwietniu 2009 r. Natomiast w styczniu 2010 r., bułgarski sąd orzekł co do meritum sporu oddalając roszczenia Diageo Brands. Przyjał on bowiem, że wprowadzając whisky na teren Bułgarii spoza terenu EU Simiramida nie naruszyła znaku towarowego należącego do Diageo Brands, a zajęcie whisky było bezprawne. Diageo Brands nie wniosła środka zaskarżenia od tego rozstrzygnięcia.

Simiramida wystąpiła następnie przed sądem w Holandii o zasądzenie od Diageo Brands odszkodowania w wysokości ponad 10 mln EUR tytułem naprawienia szkody, którą poniosła na skutek zajęcia whisky na wniosek Diageo Brands. Powołała się przy tym na orzeczenie bułgarskiego sądu stwierdzające bezprawność zajęcia. Diageo Brands twierdziła jednak, że bułgarskie orzeczenie nie może zostać uznane na terenie Holandii z powołaniem na klauzulę porządku publicznego (art. 34 pkt. 1 rozporządzenia Bruksela I). Jej wszakże zdaniem uznanie orzeczenia, które narusza przepisy dyrektywy Rady 89/104/EWG odnoszącej się do znaków towarowych byłoby sprzeczne z podstawowymi zasadami holenderskiego porządku publicznego. Powziąwszy wątpliwość w tym przedmiocie, Holenderski sąd skierował pytanie prejudycjalne do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej.

W swym wyroku Trybunał przypomniał na początku, że rozporządzenie Bruksela I opiera się na zasadzie wzajemnego zaufania, która wymaga, aby orzeczenia sądowe wydawane w jednym państwie członkowskim były co do zasady uznawane w innym państwie członkowskim z mocy prawa. Odmowa uznania może zaś nastąpić jedynie wyjątkowo a klauzula porządku publicznego powinna być rozumiana wąsko.

Diageo Brands podnosiła, że holenderski sąd powinien odmówić uznania ponieważ bułgarski sąd oczywiście błędnie zastosował prawo Unii – zwłaszcza art. 5 i art. 7 dyrektywy 89/104/EWG, co samo w sobie oznacza naruszenie porządku publicznego Holandii jako państwa członkowskiego UE. Zarówno Rzecznik Generalny Maciej Szpunar w swej opinii, jak i Trybunał nie zgodzili się z tym argumentem. Podkreślają oni raczej, że sam fakt, że oczywisty błąd, który miałby popełnić sąd państwa pochodzenia orzeczenia, dotyczy prawa unijnego niczego jeszcze nie rozstrzyga pod kątem oceny naruszenia porządku publicznego w państwie uznania. Na klauzulę porządku publicznego można powołać się wyłącznie jeśli powodowałoby to „oczywiste naruszenie zasadniczej normy prawnej porządku prawnego Unii, a zatem porządku prawnego tego państwa członkowskiego”. Oceniając przepisy dyrektywy Trybunał dochodzi do wniosku, że choć mają one bezpośredni wpływ na funkcjonowanie rynku wewnętrznego, to nie posiadają jednak tak podstawowego charakteru, że „błąd we wdrażaniu tych przepisów naruszałby w sposób niedopuszczalny porządek prawny Unii, ponieważ naruszałby jedną z jego zasad podstawowych”.

Wyrok w sprawie Diageo Brands podkreśla istotną kwestię – nie każdy przepis prawa unijnego jest tak ważny, że należy go automatycznie traktować jako element porządku publicznego państwa członkowskiego. Wyrok stanowi pozytywny sygnał w zestawieniu z zapadłym przed kilkunastu laty (ale ciągle bardzo ważnym) wyrokiem w sprawie C-381/98 Ingmar v. Eaton. W tamtej sprawie Trybunał uznał, że przepisy dyrektywy o agentach handlowych mają na tyle doniosły charakter, że należy je traktować jako wymuszające swoje zastosowanie, tj. trzeba je stosować bez względu na to jakie prawo jest właściwe dla umowy agencji. W wyroku w sprawie Ingmar można jednak także dopatrzeć się sugestii (choć wprost niewyrażonej), zgodnie z którą całość prawa UE ma charakter międzynarodowo mandatoryjny, co na płaszczyźnie pytania o klauzulę porządku publicznego można traktować jako argument o konieczności zaliczenia wszystkich przepisów prawa UE do porządku publicznego (tak to w każdym razie niektórzy odczytywali). Taki wniosek byłby oczywiście bezzasadny i słusznie podkreśla to wyrok w sprawie Diageo Brands.

Można jednak zauważyć, że wyrok w sprawie Diageo Brands zapadł w kontekście uznawania orzeczeń z innego państwa członkowskiego zaś wyrok w sprawie Ingmar dotyczył stosowania przepisów prawa UE przeciwko prawu Kalifornii, które było właściwe do umowy. Kontekst w jakim pojawiło się pytanie o przepisy prawa unijnego mógł mieć także znaczenie dla rozstrzygnięcia Trybunału. Czym innym jest bowiem powiedzenie, że nie należy uznać orzeczenia wydanego przez sąd innego państwa członkowskiego, a czym innym przyjęcie, że przepisy prawa unijnego wyłączają możliwość zastosowania prawa państwa spoza UE. Kontekst jest tu dwojako różny. Po pierwsze, na płaszczyźnie uznawania orzeczeń rozstrzygnięcie z innego państwa członkowskiego chroni zasada wzajemnego zaufania i sama w sobie okoliczność, że sprawa została już osądzona. Po drugie, w sprawie Ingmar chodziło o zetknięcie prawa UE z prawem stanu Kalifornia, a więc obszaru prawnego spoza UE. Trzeba jednak także podkreślić, że w sprawach chodziło o różne przepisy (dyrektywę o znakach towarowych w sprawie Diageo Brands i dyrektywę o agentach handlowych w sprawie Ingmar), więc z samego tego powodu rozstrzygnięcie Trybunału mogło być różne.

Wyrok w sprawie Diageo Brands zestawić można również z rozstrzygnięciem Trybunału w sprawie C-126/97 Eco Swiss. W sprawie tej chodziło o unijne przepisy prawa konkurencji, które Trybunał uznał za podstawowe dla porządku prawnego w państwach członkowskich, co oznaczało, że ich naruszenie może stanowić przyczynę ingerencji klauzuli porządku publicznego. Wyrok ten zapadł jednak w odmiennym kontekście niż wyrok w sprawie Diageo Brands, co również mogło mieć istotne znaczenie dla rozstrzygnięcia Trybunału. Chodziło wszakże o treść porządku publicznego w kontekście kontroli orzeczenia arbitrażowego w ramach skargi o jego uchylenie. W swej opinii w sprawie Diageo Brands, Rzecznik Generalny Maciej Szpunar wskazuje nawet, że „wzajemne zaufanie państw członkowskich w odniesieniu do wydanych w nich orzeczeń sądowych oraz system ochrony sądowej ustanowiony przez prawo Unii to główne powody, dla których w sprawach Eco Swiss i Renault przyjęto odmienne rozstrzygnięcie.” (w sprawie C‑38/98 Renault v. Maxicar chodziło o uznanie orzeczenia z innego państwa członkowskiego UE podobnie jak w sprawie Diageo Brands). Zdaniem bowiem Rzecznika Generalnego uzasadnione jest „zastosowanie przez Trybunał kryterium porządku publicznego w odniesieniu do orzeczeń sądowych w mniej rygorystyczny sposób niż w odniesieniu do orzeczeń arbitrażowych”.

Takie stanowisko jest wyrazem normatywnego zaufania do orzeczeń sądowych pochodzących z innych państw członkowskich i jest uzasadnione z punktu widzenia politycznego celu jakim jest kreowanie przestrzeni swobodnego przepływu orzeczeń w ramach UE. W moim odczuciu, budzi ono jednak wątpliwości z dwóch przynajmniej powodów. Po pierwsze, zagrożona wydaje się tu integralność pojęcia klauzuli porządku publicznego, skoro ten sam porządek publiczny może mieć różną treść w zależności od tego czy chodzi o kontrolę orzeczenia sądu powszechnego czy arbitrażowego. Określone zasady mają przecież charakter podstawowy lub nie z uwagi na swą doniosłość w ramach systemu prawnego lub jej brak, a nie dlatego, że kontrola ich przestrzegania przypada na taki czy inny kontekst procesowy. Po drugie, udzielenie priorytetu celom politycznym (choćby tak szczytnym jak budowa wspólnej przestrzeni prawnej) przed potrzebą wydania sprawiedliwego rozstrzygnięcia w sporze pomiędzy dwoma podmiotami prawa prywatnego powinna moim zdaniem budzić zaniepokojenie. W moim osobistym przekonaniu, boli wreszcie deprecjacja sądownictwa arbitrażowego, która przebija z tak sformułowanej reguły określającej zakres standard kontroli wykonywanej w ramach przesłanki klauzuli porządku publicznego.

Opracował Maciej Zachariasiewicz

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s