Czy arbiter powinien ponosić odpowiedzialność za wykonywanie swojej funkcji – spotkanie Klubu Arbitra w Sądzie Arbitrażowym Lewiatan

lewiatan_logo24 listopada 2015 r. odbyła się w siedzibie Sądu Arbitrażowego Lewiatan niezwykle ciekawa dyskusja dotycząca kwestii odpowiedzialności arbitra. W role panelistów wcielili się mec. Marcin Asłanowicz i mec. Marcin Ciemiński, a moderatorem była mec. Małgorzata Surdek. Niezwykle ciekawie przedstawione i podparte licznymi argumentami stanowiska panelistów wywołały burzliwą reakcję pozostałych uczestników, w której głos zabierali w szczególności prof. Andrzej Wiśniewski, mec. Krzysztof Stefanowicz, mec. Tomasz Kapliński i mec. Rafał Kos. Dobitnie pokazuje to jak kontrowersyjna i ważna jest kwestia odpowiedzialności arbitrów za wykonywanie ich funkcji. W tym miejscu chciałbym zrelacjonować część argumentów, które padły w trakcie dyskusji i podzielić się kilkoma uwagami na ten temat. Niniejszy wpis nie aspiruje jednak do pełnego zapisu ze spotkania i nie odzwierciedla w pełni bogactwa przedstawianych na nim argumentów, za co czytelnik proszony jest o wybaczenie.

Kwestia odpowiedzialności arbitra wymaga – co podkreślali zgodnie wszyscy dyskutanci – w pierwszej kolejności ustalenia o jaką odpowiedzialność i za jakie działania czy rezultaty pracy arbitrów chodzi. Najogólniej możemy bowiem mówić, z jednej strony, o odpowiedzialności arbitrów za wyrok, będący produktem ich pracy, a z drugiej, za prowadzenie postępowania, tj. działania (lub zaniechania) arbitrów z tym postępowaniem związane. O ile w tym pierwszym przypadku chodzi o ocenę jakości rozstrzygnięcia wydanego przez arbitrów, to w tym drugim ewentualna odpowiedzialność łączyć się będzie z oceną zachowania się arbitra w toku postępowania arbitrażowego, względnie po jego zakończeniu (czy aktywnie i bez nieuzasadnionej zwłoki prowadzi postępowanie, czy jest bezstronny, czy ujawnił wszystkie okoliczności rodzące wątpliwości co do jego niezależności, czy nie ujawnia informacji poufnych osobom trzecim, itd.). Podkreślano także, że może chodzić o różnego rodzaju odpowiedzialność: z jednej strony odszkodowawczą, a z drugiej organizacyjno-dyscyplinującą. Arbitrzy mogą też ponosić odpowiedzialność ze swojego wynagrodzenia (czy to cywilną czy organizacyjną jako sankcję za wadliwe prowadzenie postępowania). Choć istota zagadnienia dotyczy zwłaszcza kwestii odpowiedzialności odszkodowawczej i to do niej odnosiła się przede wszystkim dyskusja, warto pamiętać, że istotne znaczenie mają także instrumenty dyscyplinowania arbitrów, którymi dysponować mogą choćby stałe sądy arbitrażowe. Przykładowo, zgodnie z §39 ust. 2 Regulaminu Sądu Arbitrażowego Lewiatan: „Jeżeli termin na wydanie wyroku nie został dotrzymany [standardowy – zgodnie z §39 ust. 1 –to 6 miesięcy] z przyczyn, za które odpowiedzialność ponosi Zespół Orzekający lub niektórzy arbitrzy wchodzący w skład Zespołu Orzekającego, okoliczność ta może mieć wpływ na wysokość wynagrodzenia arbitrów.”

Ważnym pytaniem jakie zadawali sobie dyskutanci dotyczy fundamentalnej kwestii – na ile surowa odpowiedzialność arbitrów sprzyja rozwojowi arbitrażu, wzmacnianiu niezależności arbitrów i jakości orzecznictwa arbitrażowego oraz zwiększa zaufanie do tej formy rozstrzygania sporów, a na ile realizacji tych celów toruje raczej drogę przyznanie arbitrom silnego immunitetu w zakresie ich działalności orzeczniczej. Czy arbitrzy są bardziej motywowani do dobrej pracy przez groźbę odpowiedzialności odszkodowawczej czy też raczej prowadzi ona do paraliżu decyzyjnego, ponieważ arbitrzy będą skłonni podejmować raczej działania asekuracyjne niż zmierzać do szybkiego i zdecydowanego rozstrzygnięcia sporu? Co z budowaniem zaufania do arbitrażu – czy wspiera je raczej immunitet orzeczniczy jakim cieszą się sędziowie państwowi czy też dla budowania renomy arbitrażu jako bezstronnej, efektywnej i sprawiedliwej metody rozstrzygania sporów konieczny jest właśnie czytelny sygnał, że arbitrzy mogą ponosić odpowiedzialność? Arbitrzy z jednej bowiem strony świadczą usługi za wynagrodzeniem, ale z drugiej wymierzają sprawiedliwość – choć na podstawie kompetencji powierzonych im przez strony. Wśród licznych argumentów wskazano także na istniejącą w kodeksie postępowania cywilnego cząstkową regulację odpowiedzialności arbitrów, która znalazła się w art. 1175 k.p.c. Zgodnie z tym przepisem arbiter może odpowiadać odszkodowawczo za ustąpienie bez ważnych powodów.

Często podnoszonym argumentem podnoszonym na rzecz wyłączenia odpowiedzialności arbitrów jest analogia do immunitetu sędziowskiego. Mec. Ciemiński wskazał jednak na orzecznictwo SN, z którego wynika, że kwestia ta nie jest jednak oczywista. W wyroku z 27 września 2012 r. (III CZP 48/12) SN stwierdził bowiem, że „sędziowie nie korzystają z immunitetu w sprawach cywilnych i żaden przepis nie wyłącza ich cywilnej odpowiedzialności deliktowej wobec poszkodowanego za szkody wyrządzone niezgodnym z prawem działaniem i zaniechaniem przy wykonywaniu władzy sądowniczej oraz przez wydanie niezgodnego z prawem orzeczenia.” Fakt bowiem, że: „za takie szkody ponosi odpowiedzialność Skarb Państwa, nie wyłącza osobistej odpowiedzialności sędziego na podstawie art. 415 k.c., który odpowiada wówczas solidarnie ze Skarbem Państwa”. Pogląd ten SN powtórzył w wyroku z dnia 4 kwietnia 2014 r. (II CSK 407/13). Wyłom uczyniony w immunitecie sędziego przez wspomniane wyroki SN nie wydaje się jednak tak istotny jak mogłoby się wydawać. Pierwsze z orzeczeń w ogóle wszakże nie dotyczy odpowiedzialności sędziów, a jedynie członków komisji dyscyplinarnej uczelni wyższej. Pogląd o braku immunitetu sędziego był zatem wypowiedziany niejako przy okazji. Z kolei orzeczenie z 2014 r. dotyczyło szczególnego przypadku naruszenia dóbr osobistych podsądnego poprzez ujawnienie przez sędziego informacji o jego zdrowiu. Choć SN nie wyklucza możliwości odpowiedzialności sędziego za takie naruszenia to w zaistniałym stanie faktycznym przyjął on ostatecznie, że nie miało to miejsca. Wydaje się zatem, że nadal analogia z ograniczoną odpowiedzialnością sędziego za działalność orzeczniczą nie jest pozbawiona racji w ramach dyskusji o odpowiedzialności arbitra.

W zasadzie nie ma wątpliwości co do tego, że arbitrzy powinni ponosić odpowiedzialność cywilną za szkody wyrządzone z winy umyślnej. Istnieje zresztą zgoda, że zastosowanie (niezależnie od oceny charakteru stosunku prawnego między stronami i arbitrami – tzw. receptum arbitrii) znajduje tu art. 473§2 k.c. i że w związku z tym nie można owej odpowiedzialności uchylić wolą stron. W pozostałym jednak zakresie, strony mogą swobodnie kształtować odpowiedzialność arbitrów, a żaden przepis kwestii tej nie reguluje. Regułę nieodpowiedzialności arbitrów z wyłączeniem przypadku winy umyślnej przyjmują Regulamin Sądu Arbitrażowego Lewiatan i Sądu Arbitrażowego przy KIG.

Warto również wskazać, że propozycja wprowadzenia do przepisów k.p.c. immunitetu arbitra znalazła się w Białej Księdze (Biała Księga. Propozycje zmian legislacyjnych mających na celu ulepszenie ram prawnych sądownictwa polubownego w Polsce. Red. B. Gessel-Kalinowska vel Kalisz, M. Zachariasiewicz. Warszawa 2014). Zaproponowano mianowicie wprowadzenie przepisu art. 11741 k.p.c., zgodnie z którym: „Arbiter nie odpowiada za szkodę wyrządzoną niewykonaniem lub nienależytym wykonaniem zobowiązania z umowy o pełnienie funkcji arbitra, chyba że szkoda została wyrządzona umyślnie.” Byłoby to rozwiązanie wyjściowe, które strony i regulaminy arbitrażowe mogłoby modyfikować w granicach zakreślonych przez art. 473§2 k.c. (a więc miałoby charakter względnie wiążący). Proponowana regulacja nie dotyczy ewentualnej odpowiedzialności deliktowej arbitra.

Nie ulega zatem wątpliwości, że arbiter ponosi i powinien ponosić odpowiedzialność za szkodę wyrządzoną umyślnie. Obejmuje to z pewnością przypadki przyjęcia łapówki od strony, czy zamierzone działania łamiące standardy bezstronności i równego traktowania stron. W przypadku pozostałych naruszeń (choćby bierności arbitra, nieujawnienia wszystkich okoliczności budzących wątpliwości co do niezależności, czy niedochowania wymogu poufności) sytuacja jest bardziej złożona, a wykazanie winy umyślnej może być niezwykle trudne. Sporne jest zatem czy arbiter nie powinien ponosić odpowiedzialności także w przypadku winy nieumyślnej, w szczególności w przypadku jej najdalej idącej postaci – rażącego niedbalstwa. Choć nie jest łatwo precyzyjnie oddzielić przypadki rażącego niedbalstwa od „zwykłego” braku staranności, w moim przekonaniu to właśnie rażące niedbalstwo stanowi granicę, od której arbiter powinien ponosić odpowiedzialność. Innymi słowy, arbiter powinien korzystać z immunitetu w wykonywaniu swych funkcji do granicy rażącego niedbalstwa – przynajmniej w ramach ustawowego wzorca, który mógłby być modyfikowany wolą stron. Faktem jest jednak, że takie ukształtowanie modelu odpowiedzialności naraża arbitrów na ryzyko nieuzasadnionych powództw, w których strony niezadowolone z wyniku arbitrażu strony będą próbowały wykazywać, że rozmaite drobne uchybienia, czy nawet szczegółowe działania i decyzje arbitra stanowią przypadki rażącego niedbalstwa. Na sądach spoczywała będzie wtedy trudność oceny okoliczności danego przypadku i odróżnienie rażącego niedbalstwa od zwykłych przypadków winy nieumyślnej.

Wydaje się jednocześnie, że o standardach winy uzasadniających odpowiedzialność arbitra możemy sensownie mówić jedynie w odniesieniu do odpowiedzialności za prowadzenie postępowania i związane z tym działania (np. w razie bezczynności, czy niewykonywania obowiązków arbitra, bądź za ujawnienie informacji poufnych, a także za brak bezstronności czy przyjęcie łapówki). W odniesieniu do odpowiedzialności za wyrok, trudno, jak się wydaje, w ogóle mówić o stopniach winy arbitra. Na czoło wysuwa się tu raczej przesłanka bezprawności. Prof. Andrzej Wiśniewski zasugerował (jak można rozumieć) w trakcie spotkania, że arbiter mógłby ponosić odpowiedzialność za rażące naruszenie prawa, bez odniesienia się do winy, która w tym kontekście byłaby mało operatywną przesłanką. O odpowiedzialności arbitra za rażące naruszenie prawa nie można jednak, jak sądzę, sensownie mówić jeżeli wyrok ostanie się po kontroli przeprowadzonej w ramach postępowania ze skargi o uchylenie wyroku arbitrażowego. Innymi słowy, jeśli brak jest przesłanek do uchylenia wyroku arbitrażowego (a te – podkreślmy – są wąsko zakrojone) to nie sposób mówić o odpowiedzialności arbitra za wyrok. Wyrok ten funkcjonuje bowiem w obrocie prawnym, ponieważ przez sądy powszechne został oceniony jako pozbawiony dyskwalifikujących go wad.

Opracował Maciej Zachariasiewicz.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s