Czy spory uchwałowe mogą być w Polsce rozstrzygane przez sądy arbitrażowe, a jeśli tak to na jakich zasadach?

Dopuszczalność prowadzenia sporów o uchylenie lub stwierdzenie nieważności uchwał spółek kapitałowych w arbitrażu od dawna jest przedmiotem ożywionej dyskusji w polskiej doktrynie prawa arbitrażowego. Doktryna nadal jest podzielona co do kwestii czy spory tego typu mają zdatność arbitrażową. Sceptycy przeszkodę dostrzegają w dwóch kwestiach. Po pierwsze, wątpią czy spór o uchylenie uchwały ma tzw. zdatność ugodową, która w prawie polskim jest przesłanką zdatności arbitrażowej. Po drugie, podnoszą, że okoliczność, iż rozstrzygnięcie w tego typu sprawach musi wiązać wszystkich wspólników (ma rozszerzoną prawomocność), jest przeszkodą aby sądy polubowne mogły orzekać (i kwalifikują tę kwestię jako problem zdatności). Współcześnie, coraz szerzej reprezentowany jest jednak pogląd, że wspomniane trudności nie mają nic wspólnego ze zdatnością arbitrażową. Nie są – i to już w obecnym stanie prawnym – przeszkodą ku temu aby to sąd polubowny orzekał w sporach uchwałowych. Przekonująco wykazują to w swoich publikacjach zwłaszcza Rafał Kos i Andrzej W. Wiśniewski. Dynamiczny rozwój doktryny w tej dziedzinie widoczny jest w najnowszych publikacjach dotyczących omawianego zagadnienia (zob. w szczególności pracę zbiorową pt. „Spory korporacyjne w praktyce arbitrażowej – perspektywa polska i niemiecka” pod red. W. Jurcewicza, K. Pörnbachera i C. Wiśniewskiego, C.H. Beck 2017).

Omawiane kwestie wyjaśnił niemiecki Sąd Najwyższy (BGH) w orzeczeniu z 6 kwietnia 2009 r. (zwanym „zdatność II”). Warto zaś przypomnieć, że w Niemczech przez wiele dekad toczył się spór podobny do mającego miejsce w naszym kraju. Dziś u naszych zachodnich sąsiadów nie ma już wątpliwości, że spory o uchylenie lub stwierdzenie nieważności uchwał spółek kapitałowych mają zdatność arbitrażową a problemy powstają na innych płaszczyznach (o czym dalej). Choć w Polsce sprawa nie jest jeszcze ostatecznie przesądzona, to należy mieć nadzieję, że jeśli nadaży się ku temu okazja, polski Sąd Najwyższy podąży w ślad niemieckiego BGH i przesądzi kwestię zdatności sporów uchwałowych. W moim przekonaniu może to uczynić już na tle obowiązujących przepisów części V k.p.c.

Powyższe bynajmniej nie oznacza, że spory uchwałowe nie rodzą w arbitrażu specyficznych i trudnych do przezwyciężenia trudności. Konieczne jest przede wszystkim stworzenie takich warunków, które zapewnią możliwość uczestnictwa i wpływu na postępowanie arbitrażowe wszystkim podmiotom dotkniętym rozstrzygnięciem. Niemiecki BGH sformułował 4 przesłanki, które muszą być spełnione aby arbitraż mógł się w sprawie uchwałowej toczyć:

1) wszyscy wspólnicy muszą wyrazić zgodę na zapis na sąd polubowny,

2) wszyscy wspólnicy, a także zarząd spółki i rada nadzorcza, muszą zostać poinformowani o postępowaniu wszczętym przed sądem arbitrażowym i muszą mieć możliwość wzięcia w nim udziału,

3) wszyscy wspólnicy muszą mieć możliwość wpływu na wybór składu orzekającego (na wyznaczenie arbitrów),

4) należy upewnić się, że odbędzie się tylko jedno postępowanie, w którym rozpatrzone zostaną wszystkie zarzuty wobec zaskarżonej uchwały (tak aby nie zapadły sprzeczne orzeczenia w odniesieniu do tej samej uchwały).

W następstwie wyroku BGH w sprawie „Zdatność II” Niemiecki Instytut Arbitrażowy (DIS), przygotował Regulamin Dodatkowy dla Sporów Korporacyjnych (DIS- Supplementary Rules for Corporate Law Disputes). Regulamin ten wdraża wymogi sformułowane przez BGH. Poświęciliśmy mu już wpis na niniejszym blogu (zob.wpis z 21 kwietnia 2014 r.)

Wypowiedź BGH oraz Regulamin Dodatkowy DIS dobrze obrazują rodzaje problemów z jakimi mamy do czynienia przy rozstrzyganiu o ważności uchwał spółek w arbitrażu. Trudno powiedzieć czy polski Sąd Najwyższy skłonny byłby przyjąć takie same przesłanki jak jego niemiecki odpowiednik. Z pewnością jednak warto podjąć nad nimi refleksję aby odpowiedzieć sobie na pytanie jakie wymogi spełniać musi postępowanie arbitrażowe w naszym kraju aby sąd polubowny mógł rozstrzygać spory uchwałowe.

Pierwszym ważnym pytaniem jest czy zgoda na arbitraż powinna być jednomyślna. Takiego zdania jest BGH. Problem nie pojawia się, w przypadku gdy klauzula arbitrażowa obecna jest w umowie spółki lub statucie od początku istnienia spółki. W takim bowiem przypadku każdy przystępujący do spółki wspólnik godzi się jednocześnie na rozstrzyganie sporów korporacyjnych w arbitrażu. Jest związany klauzulą arbitrażową (art. 1163 k.p.c.). Natomiast trudność powstaje, gdy spółka zamierza dodać do aktu ją konstytuującego umowę o arbitraż. Czy wtedy konieczna jest jednomyślna zgoda wszystkich dotychczasowych wspólników? Niektórzy sądzą, że tak, ponieważ umowa o arbitraż stanowi zmianę podstawowych zasad rządzących spółką. Warto jednak pamiętać, że uzyskanie takiej zgody może być w praktyce niemożliwe – zwłaszcza przy dużej liczbie wspólników czy akcjonariuszy. Czy wobec tego powinniśmy się zadowolić określoną większością głosów? Czy jednak większość może zmusić mniejszościowego wspólnika do poddania sporów korporacyjnych pod rozstrzygnięcie sądu polubownego? Kwestia ta wymaga dalszej dyskusji, choć osobiście nie jest przekonany, że bezwzględnie należy tu wymagać jednomyślności.

Po drugie, skoro rozstrzygnięcie ma wiązać wszystkich wspólników (akcjonariuszy) to jest konieczne aby wszyscy wspólnicy (akcjonariusze) zostali zawiadomieni o postępowaniu, w którym wspólnik lub organ spółki kwestionuje uchwałę zgromadzenia wspólników (walnego zgromadzenia akcjonariuszy). Rodzi się jednakże pytanie w jaki sposób zawiadomienie to przeprowadzić. Trudności mogą powstawać zwłaszcza w przypadku mnogości wspólników (akcjonariuszy). Regulamin DIS przyjmuje, że pozew musi zostać doręczony wszystkim potencjalnym stronom (concerned others), a więc wszystkim wspólnikom spółki. Stąd też Regulamin DIS stosuje się wyłącznie do spółek GmbH, w których liczba wspólników jest z reguły ograniczona do nie więcej niż kilku. Wydaje się jednak, że doręczenie o charakterze procesowym nie powinno być konieczne. Skorzystać tu należy raczej z reguł dotyczących zwoływania zgromadzenia wspólników (walnego zgromadzenia akcjonariuszy). W spółce z o.o. zastosowanie znajdą metody określone w art. 238 k.s.h. (list polecony, przesyłka kurierska lub email, jeżeli wspólnicy wyrazili na to zgodę). W spółce akcyjnej sięgnąć można natomiast do art. 402 k.s.h., a w spółce publicznej – do art. 402(a) k.s.h. (na stronie internetowej oraz w sposób określony dla przekazywania tzw. informacji bieżących). Nie jest zatem konieczne aby powód zaadresował powództwo do wszystkich wspólników. Wystarczy, że doręczy go pozwanej spółce oraz sądowi arbitrażowemu (w arbitrażu instytucjonalnym). Spółka zaś będzie zobowiązana do poinformowania wszystkich swoich wspólników lub akcjonariuszy o wszczęciu postępowania w sposób przyjęty dla zwoływania zgromadzeń.

Wspólników nie tylko należy zawiadomić o postępowaniu ale również stworzyć im możliwość przystąpienia do postępowania w takim charakterze aby mogli oni mieć dostęp do akt, składać pisma, uczestniczyć w posiedzeniach sądu, itd. Udział ten nie jest oczywiście obligatoryjny – zależy od decyzji wspólnika. Zapewnienie takiej możliwości warunkować będzie jednak możliwość związania wszystkich wspólników rozstrzygnięciem sądu polubownego.

Pomimo, że wszystkim wspólnikom stworzyć należy dostęp do akt sprawy, nie jest konieczne aby każdemu ze wspólników (akcjonariuszy) doręczać kopię akt. Wystarczające wydaje się aby wspólnicy mieli dostęp do akt na żądanie. Można sobie również wyobrazić, że w sporach uchwałowych stały sąd arbitrażowy prowadził będzie stronę internetową na której udostępniane będą informacje o toczących się przed nim postepowaniach i możliwy będzie elektroniczny dostęp do akt (odpowiednio zabezpieczony). Tego typu elektroniczny dostęp do akt przydatny może być zwłaszcza w przypadkach, w których potencjalnie zainteresowanych rozstrzygnięciem wspólników (akcjonariuszy) jest bardzo wielu.

Aktywne uczestnictwo wielu wspólników (akcjonariuszy) w postępowaniu może rodzić także inne trudności poza dostępem do akt. Pojawia się m.in. kwestia zawiadomień o dalszych czynnościach sądu tych ze wspólników (akcjonariuszy), którzy zadeklarowali chęć udziału w postępowaniu. Do wyobrażenia jest jednak aby odbywało się to za pomocą poczty elektronicznej. Pojawia się też pytanie o możliwość realnego przeprowadzenia rozprawy, jeżeli udział w niej zadeklaruje zbyt wielu wspólników (akcjonariuszy). Z drugiej strony, można sądzić, że w praktyce taka sytuacja będzie miała miejsce rzadko.

Trzecia kwestia wiąże się z koniecznością zapewnienia wszystkim wspólnikom (akcjonariuszom) wpływu na wybór arbitrów, którzy rozstrzygać mają spór. Dyskutuje się tu czy konieczność zapewnienia tego wpływu oznacza, że wszyscy wspólnicy przystępujący do postępowania po określonej stronie (powodowej lub pozwanej) muszą wyrazić jednomyślną zgodę na danego arbitra czy też wystarczy jakiegoś rodzaju większość. W każdym przypadku, jeżeli wspólnicy nie mogą dojść do porozumienia co do osoby arbitra kompetencja do jego wyznaczenia przechodzić powinna na sąd arbitrażowy (w arbitrażu instytucjonalnym) lub powszechny (w arbitrażu ad hoc). Dylemat tkwi tu w pytaniu czy przyjąć należy rozwiązanie wymuszone przez francuski Sąd Kasacyjny w słynnym wyroku z 7 stycznia 1992 r. w sprawie Dutco, tj. gdy po stronie złożonej z wielu podmiotów nie ma porozumienia co do osoby arbitra, instytucja wyznacza nie tylko arbitra tej strony, ale – w imię zasady równości – także drugiej. Druga strona traci zatem prawo do wyznaczenia swojego arbitra, pomimo że nie miała kłopotu z nominowaniem preferowanej przez siebie osoby. Autonomia woli ustępuje tu zatem restrykcyjnie rozumianej zasadzie równości. Możliwe jest jednak przyjęcie innej reguły, tj. że sąd arbitrażowy wyznacza wyłącznie arbitra tej (wielopodmiotowej) strony, która nie może się porozumieć co do osoby arbitra. Problem ten należy rozstrzygnąć z uwzględnieniem specyfiki sporów korporacyjnych w sprawach uchwałowych (w których co do zasady mniejszościowy wspólnik pozywa spółkę i większościowych wspólników – z czego wynika, że problemy z uzyskaniem konsensu będą z natury rzeczy częściej mieli ci drudzy).

Wreszcie warto wspomnieć o jeszcze jednej wątpliwości, która pojawia się w odniesieniu do spółek publicznych, których akcje są przedmiotem obrotu na giełdzie. Akcje te nabywane są przez drobnych, nieprofesjonalnych inwestorów. Czy nie należało by uznać, że inwestorzy nabywający akcje do własnych celów (niezwiązanych z wykonywaniem działalności gospodarczej lub zawodowej) są konsumentami w rozumieniu art. 22(1) k.c.? Jeśli udzielimy tu odpowiedzi twierdzącej to zgodnie z przepisami obowiązującymi od stycznia 2017 r. (art. 1164(1) § 1 k.p.c.) zgoda na arbitraż może zostać wyrażona dopiero po powstaniu sporu (w czym wyraża się szczególna ochrona konsumentów). Przekreśli to możliwość arbitrażu w sporach uchwałowych w spółkach, w których akcje posiadają inwestorzy indywidualni (konsumenci). Można jednak, jak się wydaje, bronić poglądu, że inwestor nie jest konsumentem, nawet jeśli nabywa akcje dla celów osobistych.

Pomimo licznych trudności, które spory o uchylenie lub stwierdzenie nieważności uchwał spółek kapitałowych napotykają, mogą one być – w mojej ocenie – rozstrzygane w arbitrażu już w obowiązującym stanie prawnym. Do rozstrzygnięcia pozostaje jednak wiele istotnych kwestii dogmatycznych (np. czy wymagać jednomyślności zgody na arbitraż) oraz praktycznych, czy nawet technicznych (np. w jaki sposób elektronicznie udostępniać akta sprawy). Warto jednak o kwestiach tych dyskutować aby za parę lat można było skonkludować, że udało się wypracować metody pozwalające na rozstrzyganie sporów uchwałowych w arbitrażu.

Opracował Maciej Zachariasiewicz

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s