Opinia Rzecznika Generalnego w sprawie C 343/19 Verein für Konsumenteninformation p. Volkswagenowi – o krok bliżej w dochodzeniu roszczeń właścicieli VW w Polsce?

Jakiś czas temu pisałem o losach pozwu zbiorowego wytoczonego koncernowi Volkswagen przez właścicieli samochodów tej marki w Polsce. Pozew dotyczy oszustw jakiś dopuścił się Volkswagen. Wprowadzał bowiem do obrotu samochody wyposażone w oprogramowanie, które oszukiwało w trakcie testów emisji spalin. Dzięki oprogramowaniu samochody były dopuszczane do ruchu, choć rzeczywista emisja spalin była wielokrotnie wyższa niż deklarowana i wykazywana w trakcie testów. Konsumenci otrzymywali zatem samochody, które doskonale przechodziły testy, ale w rzeczywistości nie spełniały deklarowanych parametrów. Silniej zatruwały środowisko i wykazywały większe spalanie. Afera dorobiła się nazwy „dieselgate”.

W imieniu grupy właścicieli VW, do sądu w Polsce wniesiono pozew grupowy przeciwko koncernowi. Został on jednak odrzucony przez Sąd Okręgowy w Warszawie (post. z 27 listopada 2017 r., III C 1310/16) z powodu braku jurysdykcji krajowej. Rozstrzygnięcie to zaakceptował Sąd Apelacyjny w Warszawie. Sprawę przyjął do rozpoznania Sąd Najwyższy (zob. tu). Należy sądzić, że za jakiś czas doczekamy rozstrzygnięcia SN. We wcześniejszym wpisie pisałem o pokręconych losach tego pozwu. Krytykowałem decyzję Sądu Okręgowego, który błędnie, w mojej ocenie, zastosował europejskie reguły dotyczące jurysdykcji w sprawach deliktowych, wynikające z art. 7 ust. 2 rozporządzenia Bruksela I bis oraz z orzecznictwa Trybunału Sprawiedliwości. Do porażki przyczynili się jednak sami powodowie, wadliwie definiując szkodę deliktową nabywców VW. Choć bowiem oparli swe powództwo na podstawie deliktowej to swoje roszczenie de facto sformułowali kontraktowo (jako roszczenie w istocie z rękojmi). Zainteresowanych bliżej tym wątkiem odsyłam do mojego wcześniejszego wpisu. W tym miejscu chciałbym natomiast poświęcić kilka słów wydanej parę tygodni temu opinii Rzecznika Generalnego Manuela Camposa Sáncheza-Bordony w sprawie C‑343/19 Verein für Konsumenteninformation p. Volkswagenowi. Stanowisko Rzecznika jest korzystne dla nabywców VW – także polskich – i powinno pomóc im w dochodzeniu roszczeń w państwach, w których nabyli samochody (tj. „u siebie”). Opinia Rzecznika zawiera jednak sporo subtelności, które powodują, że kwestia roszczeń nabywców VW we własnym państwie nie jest całkiem oczywista. Jeżeli Trybunał w wyroku przychyli się do opinii Rzecznika, powinno to ułatwić (choć niekoniecznie bezwzględnie otworzyć) dochodzenie roszczeń przeciwko VW – nie tylko w sprawie rozstrzygniętej przez Sąd Okręgowy w Warszawie, ale także w innych.

Opinia Rzecznika jest przykładem znakomitej i pogłębionej analizy wykładni art. 7 ust. 2 rozporządzenia Bruksela I bis. Zapoznając się z nią, warto jednak wyjść poza polską wersję językową, ponieważ generalnie fatalne tłumaczenie Opinii już w 2 akapicie zawiera rażący błąd, odwracający o 180 stopni sens tego co napisał Rzecznik. Rzecznik przypomina bowiem na początku swych wywodów wyrok z dnia 30 listopada 1976 r. w sprawie Bier v. Mines de Potasse d’Alsace, z którego pochodzi paradygmat wykładni pojęcia „miejsca, w którym nastąpiło zdarzenie powodujące szkodę” na tle (obecnie) art. 7 ust. 2 rozporządzenia Bruksela I. Miejsce to mianowicie, jest począwszy od wyroku w sprawie Bier rozumiane jako obejmujące zarówno „miejsce, w którym szkoda wystąpiła” jak i „miejsce, w którym miało miejsce zdarzenie, które ją wywołało”. Tymczasem w polskiej wersji Opinii akapit 2 zd. 1 brzmiące po angielsku: „For the purpose of providing an interpretation which would be useful to the system for the allocation of international jurisdiction among the Member States, the Court retained the possibility of using both connecting factors” tłumaczy się jako: “W celu zapewnienia użytecznej wykładni dotyczącej podziału jurysdykcji międzynarodowej między państwami członkowskimi, Trybunał Sprawiedliwości wypowiedział się negatywnie co do możliwości korzystania z obu łączników.”. Zostawmy jednak na boku tę niefrasobliwość tłumaczenia i przyjrzymy się samej analizie prawnej pojęcia „miejsce, w którym nastąpiło zdarzenie powodujące szkodę”, a w szczególności „miejsca, w którym szkoda wystąpiła” w wykonaniu Rzecznika Sáncheza-Bordony. Lokalizacja tego miejsca nie  zawsze jest łatwa. Trudności rodzi zaś zwłaszcza w przypadkach, w których szkoda Powoda ogranicza się do szkody o charakterze czysto finansowym, bez wyraźnego odnośnika fizykalnego. W pierwszej kolejności, przyjrzyjmy się jednak bliżej okolicznościom stanu faktycznego sprawy C‑343/19 oraz temu w jaki sposób Rzecznik Generalny definiuje szkodę poszkodowanych.

Verein für Konsumenteninformation („VKI”), organizacja ochrony konsumentów z  Austrii, zajmuje się między innymi prowadzeniem procesów sądowych w imieniu konsumentów, którzy swe roszczenia przelewają na VKI. W dniu 6 września 2018 r. VKI złożyła w sądzie w Austrii pozew przeciw Volkswagenowi w imieniu 574 nabywców samochodów VW. VKI dochodzi roszczeń odszkodowawczych w związku z zainstalowaniem w nabytych pojazdach oprogramowania maskującego rzeczywiste wartości emitowanych spalin (sprzecznych z przepisami prawa Unii). Samochody kupione zostały bądź od dilerów VW w Austrii bądź z drugiej ręki przed 18 września 2015 r. tj. datą ujawnienia manipulacji. VKI podnosi, że szkoda konsumentów polega w szczególności na mniejszej wartości nabytych samochodów (niż ta, którą miałyby, gdyby nie były wyposażone w manipulujące oprogramowanie), a ponadto wynika z podwyższonego zużycia paliwa, gorszej wydajności jazdy i silnika lub wyższego zużycia. Wartość samochodów będzie także szybciej spadała, zwłaszcza biorąc pod uwagę ryzyko wprowadzanych w przyszłości zakazów wjazdu lub cofnięcia dopuszczenia do ruchu. Ponieważ w chwili wniesienia powództwa, niektórych szkód nie dało się jeszcze oznaczyć co do kwoty (albo w ogóle się nie urzeczywistniły), VKI żąda także ustalenia odpowiedzialności Volkswagena na przyszłość i w tym zakresie roszczenia mają charakter czysto deklaratoryjny. W tej sytuacji, sąd austriacki powziął wątpliwość, gdzie tak określoną szkodę należy lokalizować, dla celów ustalenia jurysdykcji krajowej na postawie art. 7 ust. 2  rozporządzenia Bruksela I bis.

Analizując przedstawiony przez sąd krajowy problem Rzecznik Generalny dokonuje szerokiego przeglądu orzecznictwa Trybunału dotyczącego pojęcia „miejsca, w którym nastąpiło zdarzenie powodujące szkodę”. W szczególności zaś Rzecznik analizuje w jaki sposób w dotychczasowym orzecznictwie Trybunału rozumiany był termin „miejsca, w którym szkoda wystąpiła”. Rzecznik przypomina, że zgodnie z utrwaloną linią orzeczniczą, relewantne jako łącznik jurysdykcyjny jest wyłącznie miejsce pierwotnej (bezpośredniej), a nie wtórnej (pośredniej) szkody, jak również, że znaczenie ma jedynie  szkoda poniesiona przez bezpośredniego poszkodowanego, a nie szkoda poniesiona przez inną osobę „rykoszetem”. Znaczenie ma ponadto odróżnienie szkody materialnej (materiał), od szkody czysto finansowej.

W niektórych stanach faktycznych można wyraźnie odróżnić szkodę materialną, przyjmującą formę szkody pierwotnej, od szkody czystko finansowej, stanowiącej dalsze (wtórne) następstwo zdarzenia. Tylko szkoda pierwotna uzasadnia jurysdykcję sądów państwa, w którym miała ona miejsce. Jeśli dalsze, finansowe następstwa zdarzenia nastąpiły na terytorium innego państwa, to jego sądy nie są władne orzekać w sprawie na podstawie art. 7 ust. 2 rozporządzenia. Prostym przykładem może być szkoda doznana w wypadku narciarskim. Wyobraźmy sobie, że wypadkowi takiemu uległ Polak na nartach w Austrii. Złamana w wypadku noga wymagała następnie leczenia – nie tylko na miejscu w Austrii, ale także w Polsce. W Polsce też konieczna była rehabilitacja i poszkodowany utracił dochody z działalności zawodowej. Szkoda pierwotna (załamana noga) miała miejsce w Austrii i tylko tam można pozwać z deliktu na podstawie art. 7 ust. 2 rozporządzenia. Dalsze, finansowe konsekwencje, które wystąpiły na terenie Polski są bez znaczenia.

W wielu stanach faktycznych szkoda ma wyłącznie charakter czysto finansowej szkody. Brak w takim wypadku pierwotnej, materialnej (fizykalnej) szkody, którą można oddzielić od dalszych konsekwencji finansowych. Szkoda polega bowiem wyłącznie na określonej negatywnej konsekwencji finansowej dla poszkodowanego. W takim przypadku, to właśnie szkoda finansowa jest tą pierwotną, która uzasadnia jurysdykcję sądów miejsca jej wystąpienia. I tak przykładowo, w sprawie Kolassa (C‑375/13 Harald Kolassa v Barclays Bank plc) miejscem wystąpienia szkody był rachunek w banku, na którym zgromadzone były certyfikaty inwestycyjne, które utraciły wartość, a powód zarzucał wadliwość informacji udzielonych przez emitenta w prospekcie emisyjnym. Szkodą – czysto finansową, ale pierwotną – była tu utrata wartości przez zakupione certyfikaty. Pomimo zatem, że certyfikaty emitował bank angielski, nabywca zarzucający naruszenia po stronie emitenta, mógł pozwać w państwie, w którym miał miejsce swego zamieszkania, ponieważ tam posiadał rachunek bankowy, na którym zlokalizowane były certyfikaty inwestycyjne. O sprawie Kolassa pisałem szerzej już przy okazji poprzedniego wpisu poświęconemu sprawie VW.

Przypadek, w którym szkoda czysto finansowa jest jedyną jako istnieje i ma ona charakter pierwotny zachodzi zdaniem Rzecznika również w sprawie VW. Rzecznik nie zgodził się w tym względzie z odsyłającym sądem krajowym, dla którego szkodą pierwotną jest defekt oprogramowania a wynikające z tego faktu obniżenie wartości samochodu – finansowym ale i dalszym następstwem. Słusznie w mojej ocenie Rzecznik podkreśla, że instalacja oprogramowania (manipulowanie) to zdarzenie powodujące szkodę, natomiast szkodą w majątku nabywców samochodów jest różnica między uiszczoną ceną, a wartością dobra materialnego otrzymanego w zamian (pkt 37 Opinii). Powstaje ona w chwili nabycia pojazdu, choć wykrywana jest później. Jak wyjaśnia Rzecznik: „Kiedy ujawniły się rzeczywiste cechy pojazdu, jego nabywcy nie odkryli, że mają mniej pojazdu lub, że mają inny pojazd, lecz odkryli, że mają pojazd o mniejszej wartości: ostatecznie, mniejszy majątek.” (pkt 38 Opinii). Ten uszczerbek w majątku jest zatem pierwotny: wynika bezpośrednio ze zdarzenia wywołującego szkodę (manipulowanie silnikiem), a nie z jakiejś wcześniejszej (pierwotnej) szkody doznanej przez nabywców samochodów. Defekt samochodu nie jest szkodą jego nabywcy ponieważ istnieje już w chwili jego wyprodukowania. Szkodą nabywcy staje się dopiero po nabyciu przez niego samochodu.

Gdyby zresztą przyjąć tok rozumowania odsyłającego sądu krajowego, to przy dochodzeniu roszczeń z tytułu otrzymania dobra mniej wartościowego niż zakładane, opartych na podstawie deliktowej (bo uwarunkowanych zarzutem naruszenia przepisów prawa, norm bezpieczeństwa czy standardów ostrożności – np. zarzutem manipulującego oprogramowania), w każdym przypadku miejsce szkody pokrywałoby się z miejscem zdarzenia ją powodującym. Przeczyłoby to utrwalonej na tle art. 7 ust. 2 rozporządzenia wykładni, zgodnie z którą pojęcie ”miejsca, w którym nastąpiło zdarzenie powodujące szkodę” ma dwoisty charakter.

W kilku wcześniejszych sprawach Trybunał podkreślił, że miejscem urzeczywistnienia szkody jest miejsce, gdzie manifestują się szkodliwe skutki zdarzenia będącego jej źródłem. Szkoda polegająca na stracie w majątku spowodowanej nabyciem samochodu o wartości obniżonej w stosunku do ceny urzeczywistnia się – co do zasady – w państwie, w którym doszło do nabycia samochodu. Ponieważ jednak chodzi tu o szkodę czysto finansową, możliwość przypisania jurysdykcji sądów miejsca nabycia samochodu jest, zdaniem Rzecznika Generalnego i w dotychczasowym orzecznictwie TSUE, warunkowana dalszymi okolicznościami. Szkoda czysto finansowa nie uzasadnia bowiem w sposób klarowny – tak jak dzieje się to w przypadku szkody materialnej – faktycznego powiązania (bliskości) pomiędzy terytorium danego państwa a stanem taktycznym sprawy. Trzeba zaś przypomnieć, że jurysdykcję sądów miejsca szkody uznaje się za uzasadnioną właśnie z uwagi na istnienie owego powiązania z terytorium tego danego państwa. Stąd w przypadku szkody czysto finansowej, miejsce jej zlokalizowania „nie jest automatycznie reprezentatywne dla wymaganych zasad bliskości i przewidywalności” lecz „staje się punktem wyjścia, który musi zostać potwierdzony przez pozostałe szczególne okoliczności sporu” (pkt. 56 Opinii). Natężenie owych „szczególnych okoliczności sporu” staje się zatem przesłanką weryfikującą zasadność atrybucji jurysdykcji w miejscu, w którym zlokalizowana jest czysto finansowa szkoda w majątku poszkodowanego.

Choć w zależności od konkretnej sprawy może tu chodzić o różne okoliczności, Rzecznik wskazuje na dwa ich rodzaje (pkt. 67 Opinii). Pierwszym są elementy istotne dla prawidłowego administrowania wymiarem sprawiedliwości i organizacji procesu. Drugim natomiast – czynniki, które mogły przyczynić się do ukształtowania przekonania stron o miejscu prowadzenia postępowania sądowego bądź ewentualnie miejscu, gdzie mogą być pozywane w następstwie swoich działań. W sprawie C‑304/17 Löber (wyr. TSUE z 12 września 2018, który podobnie jak sprawa Kolassa dotyczył szkody wyrządzonej wprowadzającymi w błąd informacjami w prospekcie emisyjnym) do takich okoliczności należały in concreto: pochodzenie płatności (zlokalizowanie rachunków bankowych osobistych i rozliczeniowych), rynek rozpowszechniania prospektów oraz wprowadzania do obrotu i nabywania certyfikatów oraz miejsce, w którym znajdowali się partnerzy bezpośredni inwestorki, a nawet ich siedziba.

CC BY-SA 4.0 Gzzz

W sprawie VW, do owych szczególnych okoliczności, należą, zdaniem Rzecznika, „nie tylko te dotyczące poszkodowanego, lecz również te określające cel pozwanego polegający na sprzedaży pojazdów w państwie członkowskim, którego jurysdykcja jest przedmiotem dyskusji” (pkt. 75 Opinii). Istotnym jest wszakże na ile koncern Volkswagen mógł przewidzieć, że jego samochody będą sprzedawane w określonych państwach członkowskich i na ile w tym państwie mogą wystąpić problemy, które staną się podstawą dla roszczeń kierowanych w tym państwie przeciwko Volkswagenowi. W konsekwencji, choć zdaniem Rzecznika, dla jurysdykcji sądów określonego państwa nie jest wystarczająca okoliczność, że w tym państwie doszło do nabycia i wydania samochodów, to w jego ocenie okolicznością potwierdzającą jurysdykcję tych sadów jest przede wszystkim fakt, że Volkswagen był w stanie z łatwością przewidzieć, że jego pojazdy będą sprzedawane w danym państwie członkowskim (tu: w Austrii). Podkreślmy tu jednak ponownie w ślad za Rzecznikiem, że analiza pod kątem przewidywalności (lub jej braku) nie ma służyć wyborowi pomiędzy sądami państwa, w którym wystąpiła szkoda i sądami państwa, w którym miało miejsce zdarzenia będące jej źródłem, lecz jedynie potwierdzeniu (lub zaprzeczeniu) jurysdykcji sądu miejsca wystąpienia szkody, ustalonej w sprawie VW jako miejsce, w którym doszło do nabycia samochodu. Wpływ indywidualnych okoliczności sprawy na kwestię ustalenia jurysdykcji sądów ma tu zatem znaczenie ograniczone. Choć analiza pod tym kątem kojarzy się z amerykańską doktryną „minimalnych kontaktów” (minimum contacts), w ramach której ad casu bada się stopień powiązania stanu faktycznego z terytorium forum, to jednak na tle art. 7 ust. 2 rozporządzenia pełni ona jedynie funkcję pomocniczą. Funkcja ta polega na weryfikacji (potwierdzeniu), że miejsce szkody czysto finansowej (ustalonej np. jako miejsce nabycia pojazdu) jest wystarczająco silnie powiązane z danym państwem, aby uzasadniało jurysdykcję sadów tego państwa w sprawach roszczeń deliktowych.

Ostatecznie zatem, Rzecznik w tym aspekcie konkluduje, że na tle art. 7 ust. 2 rozporządzenia należy przyjąć, iż: „szkoda urzeczywistnia się w miejscu położonym w państwie członkowskim, gdzie poszkodowany nabył produkt od osoby trzeciej, o ile pozostałe okoliczności potwierdzają przyznanie jurysdykcji sądom tego państwa członkowskiego. W każdym przypadku, wśród tych okoliczności musi znaleźć się co najmniej jedna, która pozwoliłaby pozwanemu racjonalnie przewidzieć, że przyszli nabywcy dokonujący zakupu w tym miejscu mogliby wystąpić z powództwem z tytułu odpowiedzialności cywilnej wynikającej z jego czynów.” (pkt. 81 Opinii).

Co powyższe oznacza dla polskich nabywców Volkswagenów? Po pierwsze, że nabycie w Polsce samochodów, co do zasady umożliwia podnoszenie, że do wyrządzenia szkody polegającej na obniżonej wartości samochodu doszło w Polsce. Po drugie, że okolicznością potwierdzającą przyznanie jurysdykcji sądom polskim jest fakt, że koncern Volkswagen mógł racjonalnie przewidzieć, że polscy nabywcy dokonujący zakupu aut w Polsce, mogliby wystąpić z powództwem z tytułu szkody wyrządzonej manipulowaniem oprogramowaniem samochodu. W przypadku samochodów oferowanych w Polsce poprzez oficjalną siec dystrybucyjną VW, przewidywalność dla koncernu wydaje się nie budzić wątpliwości. Inaczej może być natomiast w przypadku importu równoległego samochodów VW do Polsce, w szczególności sprowadzania używanych aut do Polski. Nabywcy tych ostatnich mogą nie mieć w konsekwencji możliwości pozywania w Polsce, ponieważ koncern nie mógł przewiedzieć, że samochody wprowadzane na rynek np. niemiecki trafią w ramach obrotu wtórnego do Polski.

Prima facie wydaje się także, że drugi rodzaj okoliczności, które mogą przemawiać za  jurysdykcją państwa miejsca szkody, może uzasadniać właściwość polskich sądów. W tym co Rzecznik określa jako „prawidłowe administrowanie wymiarem sprawiedliwości i organizacją procesu” chodzi m.in. o lokalizację dowodów i w konsekwencji możliwość ich sprawnego przeprowadzenia przed sądami określonego państwa. Dowody co do szkody polskich nabywców VW (obniżonej wartości nabytych pojazdów) zlokalizowane są wszakże w Polsce. Rozmiar tej szkody jest, przypomnijmy, inny dla każdego z nabywców. Tym bardziej zasadne wydaje się, aby postępowanie dowodowe prowadzone było w tym względzie przed polskimi sądami. Oczywiście, jeśli podstawą powództwa ma być art. 415 k.c. to pozostaje jeszcze kwestia dowodów winy koncernu VW. Ta, na obecnym etapie, nie budzi już jednak niczyjej wątpliwości. Jest nieomalże faktem notoryjnym. Okoliczność, że dowody w tym przedmiocie zlokalizowane są w Niemczech nie powinno zatem stać tu na przeszkodzie.

Co zatem dalej z pozwami nabywców samochodów VW w Polsce? Na razie trzeba będzie poczekać na ostateczne rozstrzygnięcie Trybunału. Nie sądzę aby polski Sąd Najwyższy chciał orzekać w zawisłej przed nim sprawie zanim Trybunał nie wyda wyroku w sprawie C‑343/19 Verein für Konsumenteninformation p. Volkswagenowi.

Opracował Maciej Zachariasiewicz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s